Informacje:

Prolog



  Piąty stycznia, dwa tysiące  jedenaście; Nowy Jork, Stany Zjednoczone.
Odnotowuję wszystko, co wydaje mi się istotne, a zatem w moim małym notesie zapisuję dzisiejszą datę. Dzień przed urodzinami.
  Wychodzę ze szkoły, gdy jest już zupełnie ciemno.
Zatrzymuję się na zniszczonych, zaśnieżonych schodach i wypełniam płuca świeżym, nowojorskim powietrzem. Na chwilę mój umysł zajmuje coś na smak szczęścia. Piękny widok rozpościera się przede mną - białe budynki, ulice, asfaltowe drogi pełne dziur, z których wyrastają potężne drzewa. Nie mogę dojrzeć ich wierzchołków, ale i tak są zachwycające. 
  Szczęście szybko zastępuje zdrowy rozsądek.
  Ruszam bezmyślnie w stronę najbardziej zasypanej śniegiem, albo raczej nieodśnieżonej dzielnicy w całym tym ogromnym mieście. Pierwsza myśl nasuwająca się zamiast obrazu to slumsy. W tym słowie zawarty jest cały, niechybnie dobry opis tej okolicy. Budynki stoją jeden przy drugim, nie ma między nimi przestrzeni. Ściany już dawno nie mają tynku, a drzwi są nieszczelne, okna często zbite pozasłaniane zostały kocami lub szmatami. Na schodach prowadzących do mieszkań marzną i zawodzą niechciane dzieci. Nikt nie da im choćby kawałka chleba, z resztą większość tubylców nie ma nawet dla siebie. 
  Mieszkamy na trzecim piętrze z bezdzietnym małżeństwem. Matka i ojciec tak, jak ci drudzy, zwykle nie mają pojęcia, co się z nimi dzieje, gdzie są, ani - o ironio! - kim jestem. Tak dzieje się też teraz. Żadne z nich nawet nie patrzy w moją stronę, włóczą się tylko bez celu po mieszkaniu. Może kiedyś naprawdę przypomną sobie cokolwiek? 
  Chwilę zastanawiam się, czy porwanie to nie jest fajna sprawa. Nie będę ich pamiętać, a może jeśli dobrze pójdzie uda mi się coś osiągnąć. Jednak zapomnę o Nicholasie podobnie, jak zapomnieli o nim rodzice i tak, jak zapewne on o mnie zapomniał. A tego nie chcę! 
  Jest jeszcze jedna rzecz, którą obiecałam sobie zrobić. Idę zatem do ciasnej łazienki, bez przyglądania się temu pomieszczeniu i bez ukradkowego spojrzenia w lustro. Wchodzę pod prysznic i dokładnie myję włosy. 
Ubrania rzuciłam gdzieś w kąt, muszę od nich odpocząć. 
Czerwoną farbę naprawdę trudno było zdobyć, oddałam za nią całą wypłatę ojca. Boję się to uczynić, od pięciu lat nie obcinałam włosów. Teraz jednak, dla pewności, że kolor na pewno przypominał będzie czerwień, tnę je nożyczkami tuż przy głowie, a potem podziwiam, bo opadają leniwie ku ziemi; jedyne, co było we mnie piękne, przypomina teraz dywan. Nakładam farbę szybko i czekam. Po pół godziny jeszcze raz myję i dokładnie płuczę, tym razem pozostałość po długich lokach. Następnie nadal nie patrząc w lustro, zmierzam w kierunku naszej wspólnej sypialni.
  Leżą na materacu, rodzice, ślepo wpatrując się w sufit. Kładę się na drugim, znajdującym się po przeciwnej stronie ciemnego pokoju. Spaliśmy na nim przed laty z Nicholasem, zanim ukończyliśmy; zanim on skończył dwanaście lat, potem przywłaszczył skądś drugi i spał na nim w kącie obok. 
Nie łudzę się, że uda mi się nie zasypiać przez całą noc, dlatego od razu mocno zaciskam powieki. Mruczę coś na pożegnanie i matka także "coś" mruczy, choć nie zdaje sobie sprawy, z jakiego powodu ich córka szepcze: Żegnajcie. 
Wolno, bardzo powoli udaję się w objęcia Morfeusza. 

* * * * 
Witajcie znowu! 
Owszem, nie porzuciłam pisania :) 
Nie podoba mi się ten prolog, myślę, że jest zdecydowanie za długi i nic nie mówi. A może to dobrze?  Został napisany przy dźwiękach piosenki Lullaby, zespołu The Cure. 
Oczekuję obiektywnych, sensownych komentarzy. 

10 komentarzy:

  1. Anonimowy17:04

    Z tym, że jest długi średnio się zgodzę. Jest raczej w sam raz :)
    Rzeczywiście, nie mówi nam nic konkretnego o postaciach i ogólnej fabule, ale z mojego puntu widzenia właśnie to jest atutem tego prologu- zaciekawia i wręcz zmusza do dalszego czytania :D

    Opisy są krótkie, ale bardzo sprytnie obrazują, bo nie zanudzają niepotrzebnymi przymiotnikami, ale sprawiają, że łatwo nam jest wedrzeć się w twoją wizję. Także i z tej strony moje wielkie gratulacje :)

    Niecierpliwie czekam na ciąg dalszy, który, mam nadzieję, wytłumaczy nam o co chodzi w tej historii :)

    A.C.B.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję A.C.B!
    Twój komentarz niezwykle mnie zmotywował do dalszego pisania :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy17:23

    Zgodzę się z poprzednim komentarzem. :) Pisz szybko rozdział pierwszy xD :)
    ~ rybcia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Anonimowy18:00

    jest okej. hm, prawda, prolog mało mówi, ale to dobrze, bo chce się czekać na kolejny wpis, jest nuta tajemniczości. to jest bardzo fajne. pisz dalej, jesteś w tym świetna. :)

    Marika :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Anonimowy20:08

    jest dobrze . taka tajemniczość zachęca do dalszego czytania .

    ~ `Dżela .

    OdpowiedzUsuń
  6. nie jest długi a nawet gdyby był to przyciąga 200% uwagi i nie da się od niego oderwać

    OdpowiedzUsuń
  7. Anonimowy21:32

    Jest wszystko tak, jak ma być. Tajemniczość tylko prosi, aby czytać dalsze części. Zrobię to jutro obiecuję. Jak na razie jest bardzo ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Może wyda Ci się to przesadzone, ale moim zdaniem jest idealny. Kompletnie nic nie mówi, ale zachęca do czytania dalej. Zawsze podobały mi się książki z tego typu prologami. Stephen King pisze podobnie. Ja tez się staram, czasem nawet wychodzi, a czasem pomysł jest inny i prolog z założenia ma mówić dużo, bo potem tych informacji nie dałoby się ładnie wpisać w fabułę.
    Własnie zaczęłam czytać i możesz być pewna, ze będę czytać dalej. Trochę tylko smuci mnie to, że są tylko cztery rozdziały. Przeczytam je dzisiaj i nie będę miała potem co czytać... No aletrudno. Boże ale się rozpisałam :)
    zapraszam do siebie
    http://chwilazapomnienia-adrianna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Może wyda Ci się to przesadzone, ale moim zdaniem jest idealny. Kompletnie nic nie mówi, ale zachęca do czytania dalej. Zawsze podobały mi się książki z tego typu prologami. Stephen King pisze podobnie. Ja tez się staram, czasem nawet wychodzi, a czasem pomysł jest inny i prolog z założenia ma mówić dużo, bo potem tych informacji nie dałoby się ładnie wpisać w fabułę.
    Własnie zaczęłam czytać i możesz być pewna, ze będę czytać dalej. Trochę tylko smuci mnie to, że są tylko cztery rozdziały. Przeczytam je dzisiaj i nie będę miała potem co czytać... No aletrudno. Boże ale się rozpisałam :)
    zapraszam do siebie
    http://chwilazapomnienia-adrianna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Anonimowy17:26

    Jeeeej, nie wiem co napisać. Bardzo mi się podoba, bo czuć w tym klimat. Dokładnie taki jak powinien być prolog, nie za długi, może tajemniczy, czarujący. Podoba mi się też perspektywa. Także to, że wszystko jest jasne, świetnie opisujesz.

    OdpowiedzUsuń

Na blogu znajduje się zakładka przeznaczona na SPAM.
Wszelkie śmieci zostawione pod postem będą usuwane.