Informacje:

Rozdział Siódmy

   Dzieje Niedoskonałych,
fragment historii Nory.     

 "Jeśliby spytać któregoś z Niedoskonałych (a wykluczam teraz, rzecz oczywista, Leilę) o urodę Nowej Nory powie on, że jest nieprzeciętna. Ma ona wielkie niebieskie oczy, ciągle wystraszone lecz tak szczere, aż niemal wszystkie jej myśli ulatują w szybkich spojrzeniach. Właśnie oczy Nory i duże-małe usta odwracają uwagę od głowy pozbawionej włosów. Albo nie odwracają, tak czy siak nikt nie zwraca na ten szczegół uwagi, pamiętając własną nagą głowę po przebudzeniu. Jak to się dzieje? (...) Ma jednak rzęsy - dość wcześnie - oraz brwi, ciemne niezwykle, co każe mi wysuwać tezy na temat owych włosów. Gdyby nie to, że taka chuda zapewne odwróciłaby uwagę chłopców. A może odwraca? Pierwszy raz po tak głośnych protestach oddali swoją przyjaźń." 

"Guillaume, co widzę i ja, spostrzegł długość czasu. Niczego nie przysłali. A gdy ujrzeliśmy włochatą Norę-chłopca o ostrych pazurach i zębiskach obyło się bez walki. Ona rozmawia z humanoidami! Thomas zabił bestię, a dziewczyna zamknęła się w sobie od tamtej rozmowy (albo powarkiwania). Nie wiemy, co o niej myśleć. Znów rodzą się protesty." 

  Nikt nie traktuje mnie poważnie, jakże zatem mam im cokolwiek opowiedzieć?  Nie potrafię. 
Ian unika mnie. Jego brak boli mnie najstraszniej, choć unikają mnie wszyscy, a z nim spędzałam czasu stosunkowo mało.
Zabili. Zabił. Thomas zabił. 
To są humanoidy. W jednym celu przybyłe na naszą planetę. Wyłącznie do mordowania. W tym wypadku do zamordowania mnie. 
Bałam się, a oni tylko patrzyli z boku, wcale nie ukryci; wyczekiwałam pomocy, która nie nadeszła, a teraz winią mnie za próbę ratowania siebie. 
  
* * *

  Obudziłam się w nocy, widocznie zapomnieli, a mnie spało się lepiej, niż początkowo przypuszczałam. Wstałam, leniwie rozciągając zbolałe kości i dostrzegłam sunącą w moim kierunku włochatą łapę. To wystarczyło, abym zupełnie się rozbudziła - natychmiast odskoczyłam w tył i wylądowałam z powrotem w łóżku. By uniknąć kolejnego ciosu musiałam bardzo szybko przeturlać się, potem wstałam, ruszyłam do włącznika światła i pochylając się na wszelki wypadek w pośpiechu go wcisnęłam. Włączyło się światło (prąd dostarczają nam baterie słoneczne, a dzień był przecież pochmurny) blade, jakby senne. Oczy niezwyczajne do światła mrugały chwilę, by zaraz ujrzeć wściekłe, własne oczy. Duże i niebieskie - tak jasne, niemal błękitne, bardzo przypominające kolorem niebo - i wściekle wpatrujące się we mnie. Przeszło mi nawet przez myśl, że takie spojrzenie potrafią mieć mieszkańcy Śmietnika. 
Krzyknęłam, gdy zobaczyłam co było właścicielem tych "moich" oczu. Nie miało twarzy, choć anatomia jego ciała podobna była do ludzkiej. Uszy duże i ostro zakończone, głowa prawie w całości pokryta futrem, nos płaski, a usta bez warg pełne cienkich zębisk. Był prawdopodobnie mężczyzną, pokryte futrem ciało miał niezwykle umięśnione, długi ogon zakończony szpikulcem podobnie, jak dłonie oraz palce stóp. Ciskał we mnie swoimi pięściami, aż zaczęłam bać się, iż w końcu przestanę tak szybko ich unikać, oberwę, co bardzo osłabiłoby organizm. Obróciłam raz głowię - przypadkiem, ponieważ w szybkim czasie utraciłam całe pokłady energii jaką w sobie miałam - a wtedy ich też dojrzałam. Stłoczeni w drzwiach sypialenki obserwowali tę scenę, ani myśl, by przyjść z pomocą. 
Przez tę chwilę nieuwagi, dostałam całą serię miażdżących ciosów. 
Ból, jaki promieniował wtedy to niezapomniane uczucie. Nagle i niespodziewanie rozbolała mnie twarz, brzuch, nogi, wszystko. Jak nigdy, ciało zapiekło i zapłakało, wrzasnęło i skuliło się przed kolejnym uderzeniem. Stałam przy ścianie, zostałam przyparta, bez żadnej drogi ucieczki, więc na nic było wymachiwanie rękoma. W pewnym momencie, nawet obrona zaczęła sprawiać ból, wrzaski kazały płucom wciągać powietrze, ręce nie miały siły więcej machać.
A gdy mocno, ze świstem wciągałam powietrze, usłyszałam głos, który nie sposób do czegokolwiek porównać. Jak warknięcie, wydobyte z głębi. 
  - Przykro mi, lecz będę musiał uśmiercić cię. 
  Taka groźba nie zrobiłaby na mnie wrażenia, gdyby wcześniej nie zaprezentował mi, jak potrafi dążyć do celu. Ja byłam celem w tym wypadku i absolutnie nie interesowali go pozostali, chociaż przez chwilę na nich popatrzył. Spojrzałam w błękitne oczy stwora i zastanowiłam się, czy wyglądają jak moje teraz. Wcześniej już tak pomyślałam, ale dopiero teraz pamięć podsunęła obraz ciemnobrązowych tęczówek. Miałam onegdaj ciemne oczy, a teraz uległy mutacji. Jestem zmutowanym człowiekiem? 
W tamtej chwili odczuwałam mieszankę uczuć. Strach i zmęczenie. Duże, ogromne nawet rozczarowanie bowiem zawiedli mnie ludzie, którym pragnęłam zaufać wystawili mnie oni na pastwę niezrozumiałej istoty żądnej krwi, patrzyli jak kulę się, unikam ciosów, a później przyjmuję je bez protestów, kiedy niemo wzywam pomocy. 
Tymczasem stwór kolejny raz machnął łapskiem, raniąc mnie w ramię. Pisnęłam, czując pieczenie , a sekundy później obezwładniający jad z jego ogona trafił w tę samą ranę. 
  - Dlaczego musisz mnie zabić, stworze? 
  Pchnął mnie tak, że uderzyłam w przeciwną ścianę. Nie mogłam już złapać tchu, gdy zaś spojrzałam w górę stał na nowo przy mnie. 
Podnosił mnie coraz wyżej, aż byłam ponad nim. Wciąż w żelaznym uchwycie trzymał mnie za szyję, ostatkiem sił udało mi się jeszcze raz wyszeptać to samo pytanie, tym razem dzieląc wyrazy na urywane sylaby, a on rozluźnił wtedy palce. 
  - Nie masz prawa rozumieć moich słów - warknął, chociaż odniosłam wrażenie jakby był zadowolony. Bardziej zadowolony niż zaskoczony. 
  Nie miałam prawa rozumieć jego słów, a doskonale je rozumiałam. Brzmiały, niczym pusty pomruk, niosący za sobą wiele znaczeń, w ogóle nie podobny do ludzkiej mowy. Jakimś cudem czułam, że wiem co miał na myśli. 
  - Dlaczego? - Wyszeptałam kolejny raz. 
  - Człowiek nie może rozumieć - odrzekł. 
  Wcale nie chciałam rozumieć. W ciągu tej krótkiej rozmowy zapragnęłam żyć. Chęć przetrwania przypływała przez to pytanie. 
  Palce, szpony zwolniły swój uścisk. Łapiąc powietrze, chwyciłam za nieczułe ramię i kłócąc się ze sobą podniosłam wzrok na włochate cielsko. 
  - Dlaczego? Dlaczego nie wolno mi cię rozumieć? Dlaczego chcesz mnie zabić?
  Uklęknął obok mnie. Oczy jego powędrowały w stronę ludzi przy drzwiach. Widząc, że tylko stoją i nie planują żadnego ruchu powrócił spojrzeniem do mnie. 
  - Nie chcę cię zabić. Po prostu tak mnie stworzono, że spora część mego ciała musi cię zgładzić, ponieważ jesteś skrawkiem mego umysłu i dopóki oddychasz nie będę wolny. Bym mógł egzystować, ty musisz przestać. 
  - Chciałabym pomóc ci przeżyć - jęknęłam. Nie skłamałam. - Chcę chyba żyć, tak myślę, tutaj jest zupełnie inaczej, niż tam gdzie mieszkałam całe życie. Mam przyjaciół. 
  - Nie próbują ci pomóc. 
  - Mogą się ciebie bać. Ja się boję, bardzo. 
  - Chyba popełniono błąd, gdy mnie tworzono. Wpół winienem być człowiekiem. Więzić mnie miał człowiek. Nie możesz być człowiekiem, skoro rozumiesz mą mowę. - Błękitne spojrzenie śledziło poczynania własnych łapsk, których to chude palce plątały się ze sobą, po czym znowu prostowały. Plątały się doprawdy różnorako, jakby pozbawione były wszelkich kostek i stawów, a uczynione z gumy, czemu przeczyła ich sprawność i siła. 
  - Kim jesteś? 
  Nad tym pytaniem, albo nad odpowiedzią na nie zastanawiał się długo. Bawiąc się palcami i co jakiś czas kontrolując mnie oraz obserwatorów myślał, by wreszcie rzec kilka nic nie mówiących słów: 
  - Określić istoty takiej, jak ja nie pozwala mój język. Braknie słowa, zaś nazwy nam nie nadano dotychczas. Potrafię to, co ty potrafisz i to, czego nie potrafisz... 
  Nic więcej nie udało mi się dodać. Jego oczu szybko zaszły krwią, spojrzenie stało się mgliste i nieobecne, palce naraz wszystkie zamarły w bezruchu; wszystko to w chwili, kiedy powietrze przeszył świst ostrzy, które potem utkwiły w głowie istoty. Z dwojga stron, tuż nad uszami wbite zostały przez Thomasa. Nie zdołałam wcześniej zauważyć, że zniknął, że nie stoi wśród swoich towarzyszy, ale gdybym to zobaczyła zapewne ostrzegłabym swego rozmówcę, a on zabiłby blondyna. Sama nie wiem co byłoby gorsze. 
Cóż, Humanoid z którym  rozmawiałam był częścią mnie (albo ja jego), więc z momentem jego śmierci zapragnęłam oddychać, choć nie potrafiłabym tego wytłumaczyć - odczułam potrzebę zaczerpnięcia powietrza mocno. Potem zemdlałam. 
Na krótko co prawda, odniosłam wrażenie, że tylko przymknęłam oczy, ale moja nieobecność wystarczyła, żeby pozbyli się istoty mimo iż noc nadal trwała. 




***
Cieszę się, że kolejny raz dotrwaliście do końca rozdziału :) 
+ Dodałam zakładkę "Aktorzy", w której znajdziecie bohaterów opowiadania. To tylko sugestie, co do ich wyglądu i imion - nie liczę, że to wszystko tak łatwo zapamiętacie :)

11 komentarzy:

  1. łołołoł, super rozdział ! pisz dalej, prosze cie, pisz, bo te rozdziały to dla mnie za mało xd tak ciekawe, wciagajace, niosace ze soba tyle pytan nad wlasnym zyciem... wspaniale ! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy08:59

    Zaczęłam czytać od tego rozdziału, myślałam, że parę linijek, znudzi mi się i zamknę tę stronę już nigdy do niej nie wracając. Rozczarowałam się - tak mnie wciągnął, że skończyłam czytać dopiero, gdy skończył się rozdział :) świetny, ciekawy, wciągający, pełny akcji - strasznie mi się podoba!

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny jest cały rozdział, każde słowo.. podziwiam z jaką lekkością piszesz. :* Obserwuję, bo mi się jeszcze gdzieś zgubisz <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Jest świetnie < 3
    Muszę zobaczyć zakładkę, bo faktycznie- łatwo nie jest ich wszystkich zapamiętać ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział boski. <3 Przez cały rozdział, do końca czytałam z zapartym tchem ciekawa jak się skończy i ... uwielbiam Twoją powieść ;D
    Także zaglądałam na zakładkę z aktorami. Świetni są. ;> Szkoda że ja nie trafiłam na tak seksownych chłopaków, gdy wybierałam do siebie zdjęcia. ;3
    Czekam na next! i pisz, pisz bo Ci to świetnie wychodzi ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ja wiem, Pettyfer jest maega <3 Drugiego niestety nie znam, ale też niesamowicie mi się podoba ten... Jev :)

      Usuń
    2. Mi się cholernie podoba Risto <3 Dalej Frank, Ian, Brandon, Will...nie no wszyscy są boscy ;>

      Usuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. wow pierwszy raz jestem na twoim blogi i podoba mi sie ! ;3
    zapro do mnie:
    alexloveswriting.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Genialne, aż zaobserwowałam! Jestem Ciekawa co będzie dalej <3

    OdpowiedzUsuń
  9. ajć, trafiłam tu przypadkiem i bardzo mi się spodobało.:)
    z niecierpliwością czekam na kolejny <3 szybkoo :*

    może wpadniesz do mnie ? zapraszam do komentowania.:*
    http://mysterious-crescent.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Na blogu znajduje się zakładka przeznaczona na SPAM.
Wszelkie śmieci zostawione pod postem będą usuwane.